fbpx
środa, 10 lipca, 2024
Strona głównaBiznesZadłużony przedsiębiorca. Jak żyć?

Zadłużony przedsiębiorca. Jak żyć? [Poradnik Oppenheima]

„System” strzela do nas – przedsiębiorców, jak do kaczek. Nie licz, że cokolwiek się zmieni w tej kwestii po wyborach. A jeśli już, to na gorsze. No, ale przecież nie masz chyba zamiaru się poddać? Pójdziesz na etat? Może zostaniesz urzędnikiem? Jeśli więc pragniesz walczyć dalej, w szczególności kiedy masz problem z utrzymaniem płynności finansowej – rób to z głową!

Koszty rosną: niemal wszystkie, a przychody niekoniecznie. W tej sytuacji nawet bardzo dobrze – do niedawna – funkcjonująca firma może utracić bieżącą płynność finansową. Co oznacza, że twoje miesięczne wydatki będą wyższe niż uzyskiwane przychody. Jeśli dzieje się tak regularnie, miesiąc w miesiąc – oznacza, że dokładasz do interesu. Aby ten niekorzystny trend zmienić, konieczne jest, abyś w tej kwestii … był ze sobą szczery!

Zapamiętaj na wsze czasy poniższe hasło, dla ułatwienia będzie rymem:

Nie oszukuj się, jeśli biznes idzie źle!

O tym, jak na bieżąco pilnować płynności finansowej, pisałem w jednym z poprzednich odcinków Poradnika TUTAJ.

Z brakiem płynności finansowej (tej bieżącej) jest podobnie jak poważną chorobą: jeśli zdiagnozujesz problem szybko, w początkowej fazie – może uda ci się wyjść z kryzysowej sytuacji bez szwanku lub straty będą minimalne. Zamiatanie sprawy pod dywan – przez odpowiednio długi czas – oznacza, że w każdym miesiącu twoje zasoby finansowe topnieją, dotyczy to sytuacji kiedy powstały deficyt spłacasz z posiadanych oszczędności. A przecież nie są one nieograniczone.

Oszukiwanie się polega m.in. na tym, że analizując wyniki prowadzonego biznesu, jakby „zapominasz” uwzględnić w miesięcznych kosztach swoich prywatnych wydatków. Oto przykład. Dostajesz od księgowej wyliczenia za ostatni miesiąc, z których wynika, że firma zarobiła 15 tys. zł. „Dobry wynik, wciąż jestem na plusie” – możesz sobie w duchu powiedzieć. Gorzej będzie, jeśli uwzględnisz koszty utrzymania rodziny, a te wynoszą np. 30 tys. zł miesięcznie. Wynik za ubiegły miesiąc niby się nie zmienił; wciąż jest to 15 tys. zł. Zmianie uległ jedynie znak: z plusa zrobił się minus…

Jeśli przez rok będziesz się w ten sposób „pocieszał” (czyli: oszukiwał sam siebie) i nie robił nic, aby sytuacja się zmieniła, to po 12 miesiącach masz deficyt na poziomie 180 tys. zł.

Brak płynności bieżącej: czego robić nie można?

Często też, aby nie zamartwiać się zbytnio i jednocześnie płacić terminowo wszystkie rachunki, uzupełniasz bilansowe braki z kart kredytowych, linii odnawialnych lub też sięgasz po kolejny kredyt. Oznacza to, że każdego miesiąca twoje zadłużenie rośnie.

Nie tylko więc nie ratujesz w ten sposób sytuacji, ale na dodatek w twoich kosztach w kolejnych miesiącach pojawią się raty (lub tylko odsetki) od zwiększonego zadłużenia. To najprostsza droga do wpadnięcia w pętlę kredytową, co dziś zdarza się naprawdę często. Nie tylko zresztą przedsiębiorcom. Część moich klientów, dorobiła się nawet ponad 50-ciu kredytów i pożyczek,  a w tej grupie są także emeryci.

Fatalnym rozwiązaniem przy braku płynności – a może nawet najgorszym – są pożyczki od rodziny czy przyjaciół. Nigdy tego nie rób! Chyba, że jest to tylko pomoc na chwilę, bo jesteś w trakcie sprzedaży jakiegoś składnika majątku, więc będziesz mógł szybko pożyczkę taką zwrócić.

Jedynym rozsądnym działaniem w opisanej sytuacji jest wzięcie byka za rogi, zamiast udawania, że wszystko gra. Robisz więc uczciwie (!!!) pełen bilans, który uwzględnia także twoje wydatki prywatne (chodzi o te, których odpuścić nie możesz). Wyszło, że brakuje miesięcznie 10 tys. zł? Nie możesz tego zignorować. W tym wypadku absolutnie konieczne jest opracowanie PLANU DZIAŁANIA, z którego ma wynikać, co zrobić, aby bilans przynajmniej wyszedł na zero. A ponieważ nie jest łatwo zaplanować sobie wyższe przychody, popracuj nad tym, aby o te 10 tys. zł zmniejszyć koszty.

Nie da się? Gadasz głupoty. Przejdź do następnego akapitu.

Jakie długi można odpuścić?

Z moich doświadczeń (także osobistych, jestem przedsiębiorcą od 30 lat), wynika, że powstały deficyt jest w dużym stopniu efektem nadmiernego zadłużenia w bankach. Teraz pewnie częściej niż kiedyś: wszak RPP 11 razy z rzędu podniosła stopy procentowe, co fatalnie wpłynęło na płynność finansową firm, które posiłkowały się kredytami. Gdyby właśnie taka sytuacja miała miejsce w twoim biznesie, tj. posiadasz spore zadłużenie w bankach i są to kredyty niezabezpieczone, to w pierwszej kolejności odpuść sobie ich spłatę.

Jest to nie tylko najprostsze rozwiązanie, ale także najbardziej moralne: ty zyskujesz, a nikt nie traci. Przecież banki tworzą środki na udzielane pożyczki dosłownie „z powietrza”, więc nie odczują w żaden sposób ich braku. Wyprodukują sobie kolejne środki: w ten sam sposób. Dlaczego masz się więc przejmować niespłaconym kredytem?

Nie spłacając bankowych długów: wspomagasz rynek pracy!

Jeszcze jedna, ważna kwestia: nikt nie traci z tego powodu, a zobacz ile osób zyskuje! Przede wszystkim: ty i twoja rodzina. Gdybyś próbował „ciągnąć” firmę i regulować wszystkie raty kredytów na bieżąco – czyli zadłużając się coraz bardziej – w końcu czeka cię ciężkie bankructwo. Być może w efekcie wraz z dziećmi trafisz na bruk. Ale zyskują także twoi pracownicy. Jeśli bowiem prowadzona przez ciebie firma padnie – oni stracą pracę.

Zgaduję, że nie pomyślałeś o korzyściach całkiem innej grupy. Podpowiem, kto jeszcze zyskuje. Wyobraź sobie, że wszyscy Polacy za punkt honoru stawiają sobie spłatę rat – bez względu na ich sytuację finansową – i to się naszym rodakom udaje. Wtedy kompletnie nie są potrzebne bankowe działy windykacji: no bo kogo mają „ścigać”, skoro spłacalność kredytów jest na poziomie 100 proc.?  Ile osób przez takie podejście straciłoby pracę! Dobrze płatną. Sam widzisz, jak dużo zalet ma odpuszczenie spłaty bankowych zobowiązań, oczywiście mowa tu tylko o tej sytuacji, kiedy brakuje ci środków na raty tychże (przypominam: mam tu na uwadze kredyty niezabezpieczone).

Zabezpiecz majątek i dochody

Pewnie sobie pomyślałeś: wszystko dobrze, ale to rozwiązanie chwilowe. Bo jak przestanę spłacać raty kredytów, zaraz przyjdzie komornik i wszystko mi zabierze. Bardzo się mylisz, mój drogi!  Otóż od zaprzestania spłaty danego zobowiązania do chwili, kiedy w sprawie może się pojawiać komornik, może upłynąć dwa lata, a czasem więcej. Z jednym warunkiem, tj. że będziesz się bronił skutecznie przed powstaniem tytułu egzekucyjnego (jeśli nie wiesz, jak to się robi, chętnie pomogę). Mając tak długi czas, wystarczy pozbyć się majątku (ale w sposób przemyślany, abyś się nie naraził na skargę pauliańską – to temat na inną publikację). A co do obrony dochodów: wystarczy, że otworzysz sobie nową, świeżą spółkę z o.o. i wszystkie przychody przez ten podmiot osiągane, będą w stu procentach chronione przed egzekucją. Komornik nie ma prawa ich tknąć! Widzisz, jakie to proste, skoro taki nowy podmiot możesz założyć w ciągu kilku dni, a dałem ci czas na zabezpieczenie dochodów co najmniej dwa lata.

Może tu się pojawić głos, że ucieczka z majątkiem przed wierzycielami (w tym wypadku przed bankami) nie jest tak do końca w porządku. Jeśli tak pomyślałeś – absolutnie nie masz racji!

Tej sztuczki nauczyłem się właśnie od… banków. Przykłady? Proszę bardzo. Bank BPH SA, bardzo „zafrankowiony”, uciekł z majątkiem do Alior Banku, a „trupy” (długi frankowe) zostawił u siebie. Upadający IDEA BANK wszystkie aktywa przeniósł do Banku Pekao SA, zostawiając jedynie liczne zobowiązania. To samo zrobił inny bankrutujący bank – Getin Noble Bank, przerzucając majątek do Velo Banku. Sprawy frankowe zostały w Getinie.

Można bankom? Można więc i tobie. Uczmy się od najlepszych, wszak są to instytucje publicznego zaufania.

Jak widzisz, wcale nie jesteś bezbronny, jeśli „system” próbuje zrujnować twoje życie z powodu nadmiernych kosztów, szczególnie tych związanych z sektorem finansowym. Oczywiście nie w każdym przypadku wystarczy odpuścić sobie raty niezabezpieczonych kredytów. Właśnie w tym celu trzeba precyzyjnie opracować wspomniany PLAN DZIAŁANIA, który musi być dostosowany konkretnie do twojej sytuacji!

Nauka jest z nami!

Jeśli uznasz, że przedstawione metody na rozwiązanie problemów finansowych są moralnie wątpliwe: zupełnie nie masz racji! Otóż, tworząc opisaną technikę obrony przedsiębiorców przed bankructwem, opierałem się na metodach naukowych. Na dodatek: uznanych przez cały świat. Mam na uwadze tzw. piramidę potrzeb Maslowa. Według tego uczonego, aby jednostka (człowiek) mogła przetrwać, w pierwszej kolejności muszą być zaspokojone tzw. potrzeby fizjologiczne. Czyli najpierw posiadane środki MUSISZ przeznaczyć na cele z nimi związane. Oto fragment opisu na ten temat z Wikipedii:

„Potrzeby fizjologiczne są to wymagania fizyczne potrzebne do przetrwania człowieka. Jeżeli te potrzeby nie są zaspokojone, ludzki organizm nie może prawidłowo funkcjonować i ostatecznie nie będzie w stanie przetrwać. Potrzeby fizjologiczne są uważane za najważniejsze; dlatego powinny być spełnione w pierwszej kolejności”.

Do tych potrzeb należą: pożywienie, odzienie i schronienie. Czyli posiadane środki w pierwszej kolejności przeznaczasz na utrzymanie rodziny. Nie tylko na jedzenie, ale także na wszystkie koszty związane z mieszkaniem/domem, gdzie zamieszkujesz wraz z rodziną.

Nie możesz także zaniechać wydatków niezbędnych do utrzymania dochodów. Mamy tu więc rozliczenia z pracownikami i kontrahentami, rachunki za media, a także wszystkie inne koszty, które musisz ponieść, aby twoja firma mogła kontynuować działalność.

Jeśli chodzi o raty kredytów bankowych: te są na miejscu drugim wspomnianej piramidy Maslowa, wchodzą bowiem do grupy tzw. potrzeb bezpieczeństwa.

Czy zatem masz jeszcze jakiekolwiek wątpliwości co do słuszności moich rad?

I jeszcze jedna rada na koniec. Zwykle w podobnych sytuacjach, tj. kiedy tracisz płynność finansową, najgorszym rozwiązaniem jest wejście w postępowanie restrukturyzacyjne. Na ten temat wypowiadałem się w innym odcinku Poradnika – TUTAJ.

———————————————————————

Krzysztof OPPENHEIM: ekspert finansowy oraz od rynku nieruchomości, specjalizujący się m.in. w kredytach hipotecznych, przedsiębiorca. Od lipca 2016 roku prowadzi także kancelarię antywindykacyjną, o specjalnościach: upadłość konsumencka, pomoc zadłużonym przedsiębiorcom, spory „frankowe”. Członek Zespołu Roboczego ds. Restrukturyzacji i Upadłości w Radzie Przedsiębiorców przy Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorców. Więcej informacji na stronach: www.krzysztofoppenheim.pl oraz na www.oppen-kredyt.pl

Krzysztof Oppenheim
Krzysztof Oppenheim
Ekspert finansowy oraz od rynku nieruchomości, specjalizujący się m.in. w kredytach hipotecznych, przedsiębiorca. Od lipca 2016 roku prowadzi także kancelarię antywindykacyjną o specjalnościach: upadłość konsumencka, pomoc zadłużonym przedsiębiorcom, spory „frankowe”. Członek Zespołu Roboczego ds. Restrukturyzacji i Upadłości w Radzie Przedsiębiorców przy Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorców. Więcej informacji na stronach: www.krzysztofoppenheim.pl oraz na www.oppen-kredyt.pl.

INNE Z TEJ KATEGORII

Branża noclegowa liczy długi i wypatruje gości

Rusza sezon dla turystycznych obiektów noclegowych. Bez wątpienia przedsiębiorcy oferujący zakwaterowanie liczą, że w nadchodzących miesiącach utrzyma się tendencja z zeszłego roku, gdy liczba turystów, którym udzielono noclegów wzrosła o blisko 6 proc.
5 MIN CZYTANIA

„Drapieżne koty” z Polski sprawdziły się na polu walki. Ukraińcy zwiększają zamówienia

Polskie wozy bojowe Oncilla, wyprodukowane przez firmę Mista ze Stalowej Woli, doskonale sprawdziły się na polu walki. Na froncie walczy już setka transporterów. Ukraińska armia zamówiła kolejną partię „drapieżnych kotów”.
2 MIN CZYTANIA

Polski drób niedługo znajdzie się na azjatyckich stołach

– Produkujemy rocznie trzy miliony ton mięsa drobiowego. To najwięcej w UE – zaznacza Dariusz Goszczyński, prezes zarządu Krajowej Rady Drobiarstwa – Izba Gospodarcza (KRD-IG). Według niego, wysoka jakość rodzimego drobiu predestynuje go do sprzedaży nawet na tak wymagających rynkach jak Japonia czy Hongkong.
4 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

Ceną wolności jest wieczna czujność. Czyli: jak nie dać się oszukiwać? Część 2 [Poradnik Oppenheima]

Pandemia, wojna w Europie: to się nie mogło wydarzyć, ale jednak miało miejsce. I dzieje się to wszystko na naszych oczach: wszak wojna za naszą wschodnią granicą trwa w najlepsze, a WHO ponoć próbuje zabezpieczyć świat przed kolejnym śmiertelnymi wirusami. Czy zatem warto zagłębiać się w te sprawy? Szukać drugiego dna? Czy przyjąć – tak jak nam to prezentuje nurt oficjalny – że winnymi tych nieszczęść są nietoperz i Putin? Zapraszam do przeczytania drugiej części cyklu „Ceną wolności jest wieczna czujność”.
10 MIN CZYTANIA

Ceną wolności jest wieczna czujność. Czyli: jak nie dać się oszukiwać? Część 1 [Poradnik Oppenheima]

Pandemia, wojna w Europie: to się nie mogło wydarzyć, ale jednak miało miejsce. I dzieje się to wszystko na naszych oczach: wszak wojna za naszą wschodnią granicą trwa w najlepsze, a WHO ponoć próbuje zabezpieczyć świat przed kolejnym śmiertelnymi wirusami. Czy zatem warto zagłębiać się w te sprawy? Szukać drugiego dna? Czy przyjąć – tak jak nam to prezentuje nurt oficjalny – że winnymi tych nieszczęść są nietoperz i Putin?
9 MIN CZYTANIA

Komiksowo o wojnie: system kontra przedsiębiorcy. Część 2 [Poradnik Oppenheima]

Satyrycznie, z przymrużeniem oka – za to na bardzo poważne tematy. Poniżej druga część primaaprilisowego wydaniu mojego Poradnika, w którym przypominam – w nietypowy sposób – smutną rzeczywistość ostatnich lat. Wszystkie prace są autorstwa duetu Widget & Oppenheim.
7 MIN CZYTANIA