Fot. Pixabay

Interwencja Straży Granicznej

Pierwsze poważne problemy związane z zakazami podejmowania prac polowych poza granicami naszego państwa napłynęły kilka tygodni temu z Litwy. Dotyczyły nieuwzględnienia sytuacji rolników przygranicznych przez przepisy dotyczące pandemii w obu wymienionych krajach. Teoretycznie rolnicy byliby bowiem zmuszeni do odbywania obligatoryjnej dwutygodniowej kwarantanny po każdorazowym przekroczeniu granicy. Taka sytuacja uniemożliwiłaby prowadzenie prac w gospodarstwach rolnych i sparaliżowałaby ich funkcjonowanie. Ustanie prac spowodowałoby straty w żywym inwentarzu, problemy w wykonywaniu prac polowych, które znalazłyby swoje odzwierciedlenie w tegorocznych żniwach oraz przyczyniłoby się do – z całą pewnością – upadków wielu polskich gospodarstw.

W sprawie interwencję podjęła Straż Graniczna, która zwróciła do swoich odpowiedników na Litwie, w Czechach i na Słowacji o wypracowanie rozwiązań umożliwiających rolnikom wykonywanie swoich obowiązków. Polskie służby wyraziły prośbę o wykorzystanie rozwiązań przyjętych w naszym kraju i wypracowanie planu, w myśl którego rolnicy – po wcześniejszym zgłoszeniu tego faktu Straży Granicznej – mogliby prowadzić konieczne prace polowe.

Czechy rozumieją problem

Strony czeska i słowacka pozytywnie odniosły się do propozycji polskich służb. Czesi zaznaczyli jednak, że istotne jest, aby wszelkie działania w tym zakresie realizowane były z uwzględnieniem sił i środków będących aktualnie w dyspozycji komendantów właściwych miejscowo oddziałów Straży Granicznej oraz ich odpowiedników po stronie sąsiedniej

Słowacja nie chce wpuścić Polaków

Strona słowacka nie zgodziła się na propozycje polskiej Straży Granicznej, tłumacząc zakaz wjazdu do kraju obowiązujący u naszego południowego sąsiada stanem sytuacji nadzwyczajnej wynikającym wprost z rozprzestrzeniania się wirusa SARS-CoV-2. Słowacy zastrzegają przy tym, że kiedy sytuacja ulegnie zmianie, a obostrzenia zostaną poluzowane, polska Straż Graniczna niezwłocznie zostanie o tym fakcie poinformowana.

Skomplikowana sytuacja na granicy polsko-litewskiej

Po pierwszej interwencji Straży Granicznej i polskiego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi strona litewska odrzuciła możliwość wjazdu polskich rolników na terytorium tego państwa. Litwini zaznaczyli jednak, że szansą na przekroczenie granicy może być specjalne zezwolenie wydane przez litewskiego ministra rolnictwa. Procedura miała polegać na sporządzeniu listy osób, które miałyby zostać objęte specjalnym pozwoleniem i niezwłoczne przesłanie jej na adres litewskiego ministerstwa rolnictwa. W praktyce rozwiązanie to pozostało jednak martwe.

Z tego powodu minister Jan Krzysztof Ardanowski skierował pismo do Andriusa Palionisa, ministra rolnictwa Republiki Litewskiej, w którym przedstawił trudną sytuacją rolników z terenów przygranicznych. Problem dotyczy także przekraczania granicy poza samymi przejściami granicznymi. Często to właśnie pola uprawne stanowią naturalną umowną granicę między Polską, a Litwą. Ambasada Polski w Wilnie poinformowała wczoraj, że uzyskała zgodę litewskiego resortu rolnictwa na wydanie Polakom wielorazowych kart wstępu na Litwę – dokumenty mają być wydawane już od jutra.

Straż Graniczna już przyjmuje dokumenty

Rolnicy, którzy musza wykonać prace polowe po stronie litewskiej, już dziś powinni zgłosić ten fakt do Komendanta Głównego Straży Granicznej za pośrednictwem właściwego miejscowo komendanta placówki Straży Granicznej. Wnioski powinny zawierać dane personalne i korespondencyjne rolnika, który zmuszony jest przekroczyć granicę oraz datę i miejsce planowanego przekroczenia granicy oraz uzasadnienie tego faktu. Wniosek może obejmować określony czasookres związany z koniecznością wykonania konkretnych prac polowych w gospodarstwie rolnym. Do wniosku, do wglądu komendanta placówki Straży Granicznej. należy dołączyć dokumentację potwierdzającą prawo do dysponowania gospodarstwem rolnym lub prawo wykonywania prac na terenie takiego gospodarstwa.

* autor jest Dyrektorem Instytutu Gospodarki Rolnej