Na nową edycję programu „Mój prąd” zarezerwowaliśmy budżet 1 mld zł, a wysokość dotacji będzie zależeć od skali inwestycji np. od tego czy oprócz paneli fotowoltaicznych zdecydujemy się także na montaż magazynu energii – poinformowała minister klimatu i środowiska Anna Moskwa.

Fot. PAP/EPA.

Szefowa resortu klimatu i środowiska wskazała, że nowa edycja programu wspierającego rozwój fotowoltaiki „Mój prąd” wpisuje się w kierunek wyznaczony przez wprowadzone niedawno nowe przepisy dotyczące rozliczeń prosumentów. Od kwietnia 2022 r. nowi prosumenci będą rozliczani na postawie wartości energii, jaką wprowadzą do sieci, a nie ilości, jak było dotąd.

– Wprowadzenie nowych rozwiązań wynikało z konieczności zmian na rynku. Program „Mój prąd” okazał się ogromnym bodźcem dla rozwoju systemu prosumenckiego w Polsce. Zgodnie z pierwotnymi założeniami w 2030 roku w Polsce miałoby funkcjonować 1 mln prosumentów. Już teraz jest ich ponad 740 tys. a milionowa instalacja będzie uruchomiona już w przyszłym roku. Dynamika przyrostu prosumentów powoduje jednak, że sieć obecnie nie jest gotowa na przyjęcie takiej ilości energii wyprodukowanej przez domowe instalacje i już teraz zdarza się, że mikroinstalacje są automatycznie wyłączane. Problematyczny był system rozliczeń, który powodował, że sieć stawała się darmowym magazynem energii, z którego w każdym momencie można było pobrać energię nie ponosząc praktycznie żadnych kosztów – wskazała minister Moskwa.

Dziś prosumenci produkujący energię w instalacjach do 10 kWp rozliczają się w stosunku 1 do 0,8. Za jedną jednostkę energii wprowadzoną do sieci mogą pobrać darmo 0,8. Przy większych instalacjach ten stosunek wynosi 1 do 0,7. To system net meteringu wykorzystujący mechanizm opustów. Rozliczanie następuje w okresach rocznych. Ponadto prosumenci nie płacą opłat dystrybucyjnych zmiennych za użytkowanie sieci.

Zgodnie z nowelizacją ustawy o OZE, ci którzy do 31 marca 2022 r. staną się prosumentami lub prześlą zgłoszenie do właściwego operatora systemu dystrybucyjnego będą rozliczani na starych zasadach w systemie opustów, jeszcze przez 15 lat. Po tej dacie prosumenci wejdą do nowego systemu.

Polega on na tym, że prosumenci mają sprzedawać nadwyżki energii wprowadzane do sieci, zaś za pobraną energię będą płacić tak jak inni odbiorcy. Rozliczanie będzie się odbywać w okresie 12 miesięcy. Prosument będzie dysponować depozytem, ewidencjonowanym na koncie prosumenckim i służącym do ponoszenia kosztów zakupu pobranej energii.

Minister Moskwa wyjaśniła, że w związku z zmianami ustawowymi zmieni się też program „Mój Prąd”.

– Naszym celem jest zwiększenie autokonsumpcji energii przez prosumentów, czyli korzystania z własnych zasobów, magazynowania jej, a nie nadprodukcji energii – podkreśliła minister klimatu i środowiska.

Wyjaśniła, że w nowej edycji programu prosumenci będą mogli otrzymać dotacje, których wysokość będzie uzależniona od inwestycji. Jeśli będą to tylko panele PV, to dotacja wyniesie – tak jak obecnie – do 3 tys. zł. Jeśli jednak zdecydują się także na systemy zarządzania energią, magazyn energii, ładowarki do samochodów elektrycznych, to – jak zapewniła szefowa MKiŚ – wsparcie ma być wyższe.

Moskwa wskazała, że na dotychczasowe trzy edycje programu wydano ok. 1,8 mld zł. Beneficjenci złożyli ponad 444 tys. wniosków o dofinansowanie paneli PV, a łączna moc instalacji wynikająca ze złożonych wniosków wynosi ok. 2,5 GW. Budżet „Mojego prądu” w 2022 r. będzie wynosił 1 mld zł.

Pytana, kiedy program wystartuje, odpowiedziała że ma być to pierwszy kwartał 2022 r.

Anna Moskwa zapewniła jednocześnie, że w parlamencie trwają prace nad poprawką do nowelizacji ustawy OZE ws. tzw. projektów parasolowych, które realizowane są przez samorządy. Gminy, które prowadzą takie inwestycje zwracały uwagę, że w wielu przypadkach nie da się ich zakończyć przed wejściem w życie nowych przepisów, czyli przed 1 kwietnia 2022 r.

Wskazywano, że po informacjach nt. zmian w systemie rozliczeń prosumentów wiele osób wycofało swój akces z programów parasolowych i montowania paneli PV. Gminy obawiają się też, że niedokończenie tych inwestycji może prowadzić do konieczności zwrotu znacznych środków europejskich.

Minister wyjaśniła, że projekt ma zabezpieczyć uczestników tzw. projektów parasolowych, co pozwoli na wydłużony czas rozliczania na podstawie „starych” zasad, czyli opustów. Dzięki temu zaplanowane inwestycje będą mogły wejść w życie. Dlatego też projekt ten jest popierany przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska.

PAP

Poprzedni artykułObowiązek sprawozdań dotyczących praktyk płatniczych
Następny artykułŚwiat rezygnuje z dolara