NULL

Branża piwowarska jest niezwykle wrażliwa na wszelkie zmiany otoczenia prawno-podatkowego. Na szczęście w ostatnich latach polityka państwa wobec browarników była przewidywalna i stabilna, dzięki czemu sektor i całe jego otoczenie może się bez przeszkód rozwijać. Z pożytkiem dla branży, budżetu państwa i milionów piwoszy. Liczymy na to, że podobnie będzie w kolejnych latach – mówił całkiem niedawno w rozmowie z nami Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego „Browary Polskie”. 

Jak się okazuje, rację mają ci, którzy powtarzają "Nie chwal dnia przed zachodem słońca". Rząd, który najwyraźniej już zaczął pilne poszukiwanie pieniędzy, sięga do "najłatwiejszej" działki, czyli branż tytoniowej i alkoholowej, co oczywiście najprościej uzasadnić "walką z pijaństwem i nałogiem alkoholowym". W czwartek wysłał do Sejmu projekt przewidujący wzrost akcyzy na alkohole i wyroby tytoniowe o 10 proc. 

Branża piwowarska jest zaskoczona planowaną podwyżką akcyzy od piwa o 10 proc. "w wysokości ponad trzykrotnie wyższej niż pierwotnie projektowano". Podwyżka ta spowoduje wzrost cen piwa, spadek sprzedaży, niższe od zakładanych wpływy budżetowe oraz ryzyko utraty miejsc pracy związanych z produkcją i sprzedażą piwa w Polsce – ocenia Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego.

– Patrząc na branżę piwną, trzeba dostrzegać nie tylko browary, ale i pozostałe sektory z tą branżą współpracujące, jak sektor rolno-spożywczy, gastronomia, handel, czy logistyka. Im mniejszy browar, tym bliżej pracuje z rynkiem regionalnym. Z 300 browarów, jakie istnieją w Polsce, 200 to są te najmniejsze, położone w niewielkich miejscowościach. Często taki browar to największy albo jeden z największych pracodawców w regionie. Daje on zatrudnienie nie tylko w samym browarze, ale i w całym jego otoczeniu. Przykład takiej współpracy z małymi lokalnymi firmami, czy drobnymi przedsiębiorcami to najbardziej zdrowa w gospodarce symbioza – opowiada nam Andrzej Olkowski, prezes Stowarzyszenia Regionalnych Browarów Polskich.  

To w te mikro i małe firmy uderzy wzrost akcyzy, o czym absolutnie nie można zapomnieć. Tak samo jak w to, że rząd tą decyzją strzelić może również sobie w stopę. Skutkiem podniesienia akcyzy i związane z tym zmniejszenie wolumenu sprzedaży będzie "niemożliwe zrealizowanie dochodów budżetu państwa na założonym poziomie". – Polski przemysł piwowarski jest ważną częścią gospodarki narodowej. Całkowita wartość dodana, jaką generuje, wynosi 19,4 mld zł. Nasza branża dostarcza do budżetu łącznie ponad 11 mld zł – tłumaczy Bartłomiej Morzycki.

Warto pamiętać, że 90 proc. surowców potrzebnych do warzenia piwa pochodzi od lokalnych dostawców. Poza tym polskie browary nie ograniczają się do działania na rodzimym rynku – nasze piwo jest znane i cenione na całym świecie, a polskie firmy eksportują złoty trunek do kilkudziesięciu krajów. Ten eksport jest pięciokrotnie większy od importu, a butelki z piwem są jednym z najczęściej wysyłanych w świat produktów z kodem 590. W 2018 r. eksport polskiego piwa wyniósł 3,71 mln hl (za kwotę 600 mln zł). W tym samym czasie importowaliśmy jedynie 0,75 mln hl.

Cała branża piwowarska apeluje do rządu o uszanowanie "przyjętych uprzednio założeń i konsekwentne podtrzymanie założonej i ogłoszonej wielokrotnie podwyżki o 3 proc.".
"Jest nieakceptowalne, że tak ważna zmiana jak stawka podatku akcyzowego jest wprowadzana poprzez zaskoczenie, wbrew publicznie przedstawianym planom i projektom. Wymaga także gruntownego skonsultowania i rzetelnej oceny skutków z udziałem wszystkich zainteresowanych stron w ramach Rady Dialogu Społecznego" – stwierdza Związek Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego.