Fot. Pixabay

Pompeo jest pierwszym sekretarzem stanu, który po wielu latach odwiedził Białoruś i przybył do stolicy tego kraju w związku z narastającymi napięciami pomiędzy Mińskiem a Moskwą. Na spotkaniu z prezydentem Aleksandrem Łukaszenką powiedział, że ma nadzieję pomóc Białorusi w uzyskaniu „suwerenności” i „niepodległości”, do której ten kraj dąży.
– Stany Zjednoczone chcą pomóc Białorusi w budowie własnego suwerennego kraju – powiedział Pompeo na wspólnej konferencji prasowej z ministrem spraw zagranicznych Uładzimirem Makiejem. – Nasi producenci energii są gotowi dostarczyć 100 procent potrzebnej ropy po konkurencyjnych cenach. Jesteśmy wszak największym dostawcą energii na świecie – dodał amerykański sekretarz stanu.

Po tym jak Rosja odcięła dostawy gazu, Białoruś zaczęła kupować gaz z Norwegii. W ubiegłym tygodniu Łukaszenka oskarżył Rosję, głównego dostawcę taniej ropy i gazu, o wstrzymanie dostaw w celu działania na niekorzyść Białorusi.

Pompeo zapewnił, że w obecnej sytuacji Białoruś może liczyć na pomoc ze strony USA. Ponadto Stany Zjednoczone zaczną zwiększać zatrudnienie w ambasadzie w Mińsku, po tym jak 12 lat temu nałożyły na ten kraj sankcje za łamanie praw człowieka. Oba kraje po raz pierwszy od 2008 roku zgodziły się na wymianę ambasadorów. Pompeo powiedział, że wkrótce zostanie powołany nowy ambasador USA w Mińsku. Oprócz prób zwiększenia wpływów amerykańskich na Białorusi, Pompeo wezwał do reform gospodarczych i politycznych, a także do poprawy warunków w zakresie praw człowieka. Podobny przekaz ma wybrzmieć podczas jego kolejnych podróży do Kazachstanu i Uzbekistanu. W swoich podróżach dyplomatycznych Pompeo będzie ostrzegać kraje przed agresją ze strony Rosji i Chin oraz ich chęcią budowy silnej pozycji w Europie i Środkowej Azji.

Odcięcie dostaw ropy i gazu zaczęło się po 31 grudnia, kiedy Rosja zakręciła kurek. Oba kraje nie renegocjowały uzgodnionej ceny ropy na ten rok podczas prowadzonych wtedy negocjacji w sprawie pogłębienia integracji ich gospodarek. Moskwa argumentuje, że Białoruś powinna zaakceptować większą integrację gospodarczą, jeśli nadal chce otrzymywać zasoby energii po rosyjskich cenach krajowych. Wzbudziło to obawy, że Kreml zamierza utworzyć jedno państwo i ,,wchłonąć” Białoruś, aby utrzymać prezydenta Rosji Władimira Putina u władzy jeszcze przed końcem jego kadencji w 2024 roku. Łukaszenka wielokrotnie odrzucał ten pomysł, mówiąc, że Białoruś nigdy nie stanie się częścią Rosji. Rosyjska decyzja o zaprzestaniu dostaw nie wpłynęła na przepływ ropy naftowej z Białorusi do Europy ani na dostawy gazu ziemnego. Jednakże sytuacja ta uderzyła w naszych sąsiadów, którzy kupowali od Rosji aż 80 proc. zapotrzebowania kraju na energię.

Od tamtej pory Łukaszenka obiecał znaleźć alternatywnych dostawców ropy. Obecnie Białoruś negocjuje dodatkowe dostawy ze Stanami Zjednoczonymi, Arabią Saudyjską i Zjednoczonych Emiratami Arabskimi.

Na konferencji prasowej Pompeo powiedział także, że Białoruś poczyniła prawdziwy postęp w reformach, również w zakresie praw człowieka. Jednakże, aby doprowadzić do zniesienia sankcji USA, wymagany jest dalszy postęp w wielu obszarach działania tego kraju. Makiej zauważył, że jego kraj dostrzegła konieczność wprowadzenia zmian. – Białoruś prawdopodobnie nie jest pod tym względem najbardziej idealnym krajem i rozumiemy, że musimy wprowadzić reformy na wielu płaszczyznach, w tym w dziedzinie praw człowieka. I robimy to – powiedział.
Od czasu dojścia do władzy Łukaszenki w 1994 roku Białoruś stłumiła opozycję, a jej prawa człowieka były szeroko krytykowane. W 2005 roku amerykański sekretarz stanu Condoleezza Rice nazwał Białoruś „ostatnią dyktaturą Europy”. Jak widać, sytuacja zaczyna się diametralnie zmieniać, a kraje zachodnie zaczynają śpiewać z zupełnie innego klucza.

DL/FOXBUSINESS