W ramach walki ze skutkami gospodarczymi epidemii COVID-19 uruchomiono m.in. Tarczę Finansową Polskiego Fundusz Rozwoju, który – głównie za pośrednictwem banków – przyznaje przedsiębiorcom zatrudniającym od 1-249 pracowników specjalną subwencję. Największą zaletą przyznawanej w tej formie pomocy jest to, że nawet 75 proc. przyznanej pomocy może zostać umorzone.

To, jaka kwota zostanie ostatecznie umorzona, zależy od spełnienia określonych warunków, które różnią się w zależności od tego, czy firma jest mikroprzedsiębiorcą, czy też firmą mała lub średnią. Warunki te określa regulamin subwencji. I tak np. w przypadku mikroprzedsiębiorcy są dwa takie warunki: kontynuowanie działalności gospodarczej przez 12 miesięcy (25 proc. umorzenia) oraz utrzymanie średniego stanu zatrudnienia (do 50 proc. umorzenia). Jeśli mikroprzedsiębiorca spełni tylko pierwszy warunek, uzyska umorzenie 25 proc. subwencji. Jeśli obydwa warunki, może liczyć na umorzenie 75 proc. subwencji.

Jak podaje strona rządowa, takim umorzeniem ma być objęte nawet 60 ze 100 mld zł przeznaczonych dla przedsiębiorców w ramach Tarczy Finansowej PFR.

Niemal od razu pojawiły się w związku z tym kłopoty. I to nie tylko związane ze składaniem wniosków, ale także natury podatkowej. Powstało bowiem pytanie: czy firmy muszą zapłacić podatek dochodowy od otrzymanej subwencji z PFR, a jeśli nie, to czy będą musiały zapłacić go w momencie umorzenia subwencji.

Kwestia ta została dość szybko wyjaśniona przez PFR. Wyjaśnienie to nie jest jednak korzystne dla przedsiębiorców.

Zdaniem Państwowego Funduszu Rozwoju samo otrzymanie subwencji nie powinno stanowić przychodu podatkowego w momencie jej wypłaty. Jak wyjaśniono, subwencja ma co do zasady charakter zwrotny. Beneficjent takiej pomocy powinien zwrócić minimum 25 proc. otrzymanej kwoty. Nie ma też w tym momencie jeszcze podstaw do tego, by opodatkować umorzoną część subwencji, bo ta nie jest jeszcze znana. Co prawda możliwe jest umorzenie nawet 75 proc. subwencji, ale umorzona kwota może być też niższa. A zatem w momencie przyznawania subwencji kwota umorzenia nie jest jeszcze znana.

W momencie przyznania subwencji nie ma zatem jeszcze mowy o żadnym ostatecznym przysporzeniu po stronie przedsiębiorcy. Sytuacja się zmienia w momencie umorzenia części subwencji (przypomnijmy maksymalnie 75 proc. subwencji).

W chwili umorzenia powstaje zdaniem PFR przychód podatkowy, od którego trzeba będzie zapłacić podatek. W tym momencie dochodzi już bowiem do ostatecznego przysporzenia po stronie przedsiębiorcy, a ani przepisy o tarczy antykryzysowej, ani też przepisy podatkowe nie przewidują zwolnienia takiego przysporzenia z opodatkowania.

Umorzona kwota uznawana jest – jak tłumaczył dalej PFR – za przychód zgodnie z przepisami art. 14 ust. 2 pkt 6 ustawy o PIT oraz art. 12 ust. 1 pkt 3 lit. a ustawy o CIT.

Fundusz wyjaśnia dalej, że beneficjenci powinni rozpoznać przychód (wykazać go w swoich księgach podatkowych lub rachunkowych) w momencie umorzenia, tj. pozytywnego rozpatrzenia wniosku o zwolnienie, a więc gdy będą już znane wartość subwencji podlegająca zwrotowi oraz wartość bezzwrotna. Wartość bezzwrotna stanowi definitywne przysporzenie dla beneficjenta i w konsekwencji podlega opodatkowaniu odpowiednia albo PIT, albo CIT.

Swoich oficjalnych wyjaśnień nie wydało dotychczas Ministerstwo Finansów. Komunikowało jedynie, że kwestie dotyczące podatku dochodowego od umorzonej pomocy udzielonej przez PFR w ramach Tarczy Finansowej są przedmiotem analiz w Ministerstwie Finansów oraz zapewniło, że jest w kontakcie z PFR i pracuje nad wspólnym stanowiskiem, by osiągnąć korzystne rozwiązanie dla przedsiębiorców.

Kłopot w tym, że takie rozwiązanie jest dość oczywiste. Należy – aby nie było w tej sprawie żadnych wątpliwości – zaniechać poboru podatku od tej części subwencji pomocowej PFR przyznawanej w ramach Tarczy Finansowej, która zostanie umorzona.

Uprawnienie do takiego umorzenia minister finansów ma na podstawie przepisów Ordynacji podatkowej i już niejednokrotnie korzystał z niego przy rozwiazywaniu znacznie mniej powszechnych problemów, takich jak chociażby zwolnienie z podatku niektórych sportowców. Wydaje się zatem, że i w przypadku subwencji z PFR nie powinien mieć z tym problemu. A przypomnijmy, że tylko przez pierwsze cztery doby od uruchomienia pomocy ze środków PFR złożono 16 tys. wniosków na ponad 3,5 mld ze 100 mld zł.

W przypadku, gdyby resort finansów nie zdecydował się na taki krok, to zdaniem ekspertów z 60 mld zł subwencji potencjalnie objętych umorzeniem nawet 11 mld może trafić na konto fiskusa. Należałoby zatem postulować, aby wynik „analiz” Ministerstwa Finansów zmierzał jednak w kierunku zwolnienia umorzonej części subwencji z podatku.

Jeśli nawet Ministerstwo Finansów zadba ostatecznie o zwolnienie umorzonej pomocy z PFR z podatku, to pozostaje pytanie, dlaczego nie zrobiono tego od razu w ustawie o traczy antykryzysowej, która taką pomoc przewidziała. Zwolnienie w tej ustawie z podatku niektórych innych form pomocy dla przedsiębiorców pokazuje, że było to możliwe. Takie działanie pozwoliłoby uniknąć przedsiębiorcom zarówno niepotrzebnego stresu, jak i chaosu, jaki w tej sprawie obecnie zapanował.