fbpx
niedziela, 21 kwietnia, 2024
Strona głównaZdrowieMilczące pokolenie

Milczące pokolenie [WYWIAD]

O tym, jak czas pandemii wpłynął na zaburzenia mowy i rozwoju dzieci, o ich uzależnieniu od smartfonów i o tym, że do gabinetów specjalistów trafia coraz więcej dzieci z objawami przypominającymi te ze spektrum autyzmu – rozmawiamy z Agnieszką Szumiec, pedagogiem i logopedą.

Od lat zajmuje się Pani terapią dzieci z dysfunkcjami mowy i rozwoju. Chciałbym zapytać: czy pandemia wpłynęła na mowę u dzieci? Czy zauważyła Pani jakieś zmiany?

Agnieszka Szumiec

Tak, i to niestety ogromne. Zaraz rozwinę. Jestem logopedą i pedagogiem prowadzącym terapię z  dziećmi z dysfunkcjami mowy i rozwoju. Wieloletnie doświadczenie zdobyłam pracując z dziećmi ze spektrum autyzmu, dziecięcym porażeniem mózgowym, zespołem Downa, dziećmi niesłyszącymi i niedosłyszącymi, osobami z wadami genetycznymi, alalią, dysleksją i opóźnionym rozwojem mowy. Na co dzień przekazuję wiedzę uczniom szkoły i przedszkola Montessori. Dbam o ich prawidłowy rozwój ćwicząc ich pamięć oraz poszerzając kompetencje językowe – stosownie do indywidualnych możliwości każdego ucznia.

Podejmując temat pandemii przede wszystkim trzeba powiedzieć, że czas, kiedy wszyscy jej doświadczaliśmy był absolutnie okresem traumatycznym w życiu każdego dorosłego człowieka –    a co dopiero małych dzieci. To właśnie dzieci pandemia dotykała najbardziej, bo one nie były świadome, co się dzieje tak naprawdę. Niektóre żyły w strachu, a większość chorowała nie zdając sobie sprawy z ogromnego zagrożenia. To był naprawdę okropny czas. Pamiętam jak moja córka siedziała przed monitorem komputera i ciągle pytała: „Co z nami będzie? Czy my też umrzemy?” Młodsza córka nie chciała w ogóle na ten temat rozmawiać, a to przecież nastolatki marzące o tym, jak zdobyć świat. Zajęcia, które wtedy prowadziłam w gabinecie zostały nagle przerwane. Zastanawiałam się, co z tym wszystkim będzie? Z czasem, kiedy zamknięcie i izolacja wydłużały się w czasie, zaczęłam myśleć o tym, jak pandemia dotknie tych najmłodszych. Jak ten regres wpłynie na dzieci? Co będzie z tymi dziećmi, z którymi intensywnie pracowałam? Byłam w środku terapii z dziećmi, które osiągały duże efekty, a nagle musieliśmy przerwać zajęcia logopedyczne. Myślałam – jaka to będzie skala regresu w mowie i nabytych prymarnych umiejętnościach?

Jak w takim razie w czasach pandemii przebiegała terapia?

Musieliśmy sobie z tym jakoś poradzić, rodzicom przekazywałam materiały do domu, które oni później albo drukowali, albo już gotowe wypełniali z dziećmi ćwicząc praktycznie  – według moich wskazówek. Dobrze że mogliśmy szybko się zorganizować i rozpoczęliśmy spotkania online, jak    realizował to cały świat. Oczywiście od razu powiem, że w logopedii online to najtrudniejsza forma terapii, jaka może istnieć – brak bezpośredniego kontaktu i możliwości wpłynięcia werbalnego na dziecko – to bardzo utrudniało terapię. Nie można było wykonać poprawnego masażu twarzy lub terapii miofunkcyjnej. Biorąc pod uwagę czas pandemii (mam na myśli okres jej trwania) uważam bezdyskusyjnie, że pandemia zdecydowanie wpłynęła negatywnie na rozwój mowy i języka młodego pokolenia. Chociażby ze względu na długi okres izolacji – nie wychodziło się z domu, nie wchodziło w interakcje z innymi rówieśnikami, brakowało bodźców emocjonalnych. Panował nastrój strachu i przygnębienia, a w niedługim czasie zaczęły pojawiać się pierwsze symptomy depresji u dorosłych – zauważalne również u wielu dzieci: były apatyczne, nie chciały jeść, były przypadki anoreksji.

A inne następstwa tego stanu izolacji?

No tak… zaczął się rozwój często kwestionowany lub lekceważony przez rodziców – uzależnienia komputerowego. No i zaczęły się problemy…

Poczucie osamotnienia czy niechęć do nauki u wielu uczniów nadal trwają. Odbudowanie motywacji wymaga czasu i zaangażowania rodziców, terapeutów, specjalistów. Każdy czas to nowe wyzwania dla pokoleń, w którym szuka się nowych rozwiązań. Doświadczenia dobre i te złe powodują, że człowiek musi nieustannie uczyć się czegoś nowego. Nie znamy naszej przyszłości, ale możemy postarać się do niej przygotować nabywając coraz więcej umiejętności.

Jakie czynniki mogą wpływać na prawidłowy rozwój dziecka, na to aby mówiło wyraźnie i piękną polszczyzną. Jeszcze w czasach PRL promowana była akcja „Poczytaj mi mamo”, która sprowadzała się przecież także do poświęcania przez rodziców dużej uwagi swoim pociechom.

Odpowiem hasłowo – wczesna interwencja bardzo wpływa na rozwój mowy dziecka. No widzi pan… Nawet my teraz rozmawiamy… Język to sposób porozumiewania się ludzi. Dzięki niemu wyrażamy własne myśli, pragnienia i uczucia. Pełni on funkcję komunikatywną dostarczając nam informacji o otaczającym nas świecie oraz funkcję ekspresywną mówiącą o naszych odczuciach i pragnieniach. Musimy pamiętać, że poprzez język przyswajamy normy społeczne oraz ogólnodostępną wiedzę.

Co jest jeszcze istotne to to, iż na etapie rozwoju dziecka najważniejsza jest funkcja poznawcza, czyli nazywanie rzeczy, przedmiotów, osób oraz zjawisk z najbliższego mu otoczenia. Funkcja poznawcza rozwija się w momencie, kiedy dziecko zaczyna rozumieć, a następnie nazywać. W przypadku dzieci z opóźnionym rozwojem mowy dziecko powtarza, rozumie i nazywa. Taki jest schemat poznawania języka.

Język jest indywidualizowany, zaprogramowany do możliwości dziecka. Zadaniem logopedy i zarazem terapeuty jest dostarczenie „języka” dziecku odpowiednio na poziomie jego rozwoju. Aby terapia przynosiła odpowiednie efekty musi być zindywidualizowana, nie może być za łatwa i zbyt trudna. Zawsze polecam rodzicom wczesną interwencję terapeutyczną w przypadku opóźnień rozwojowych. Zdarzają się jeszcze przypadki, że rodzice lekceważą zagrożenia u dzieci, nie widzą jak bardzo dzieci zamykają się w sobie i nie mówią. Dopiero w okresie, kiedy zbliża się obowiązek szkolny zaczyna do nich docierać, że coś jest nie tak z dzieckiem.

Jak długo może trwać terapia ?

Ania

Terapia bywa krótko lub długoterminowa. W tym drugim przypadku na efekty należy cierpliwie czekać. Jednak to pierwsze lata życia są najbardziej efektywne w nabywaniu sprawności i umiejętności, przygotowują młode pokolenie do zdobycia wiedzy: czytania, liczenia i komunikowania się z otoczeniem. Moja praca przynosi mi ogrom satysfakcji, gdy widzę efekty podopiecznych oraz radość rodziców z każdego osiągnięcia dziecka.

Obecnie w fundacji [„Pro Futuris”] mamy dwie podopieczne dziewczynki, którym staramy się pomóc wolontaryjnie, prowadząc zajęcia logopedyczne i wspierające dla ich rodziców. Lenka urodzona w 24. tygodniu ciąży, zawsze uśmiechnięta i chętna do nowych zadań oraz Ania – pogodna dziewczynka z Ukrainy. W obu przypadkach dziewczynki zostały objęte terapią od podstaw. Począwszy od wywoływania pierwszych głosek i wyrażeń dźwiękonaśladowczych poprzez naukę rozumienia i programowania języka.

Lenka

Młodsza dziewczynka Lenka zaczyna już wokalizować nadając dźwiękom znaczenie. Starsza Ania zaczynała swoją przygodę z językiem polskim mając 3 latka. Na pierwszych dwóch zajęciach nie była w stanie wypowiedzieć żadnego dźwięku, obecnie mając 4 lata mówi w języku polskim i ukraińskim wypowiadając całe zdania i recytując wiersze. Terapia mowy oraz determinacja mamy nadal przynoszą ogromne efekty.

Proszę mi wierzyć – człowiek czuje satysfakcję, kiedy widzi dziecko, które nic nie mówiło, a po jakimś czasie – nawet kilku latach – mówi swobodnie… Żeby pan widział to zaskoczenie, a czasem łzy rodziców – to naprawdę łzy szczęścia.

A co z metodami naszych rodziców, takimi jak wspólne czytanie książek, rozbudzanie w dzieciach pasji?

Jak pan wspomniał – już w czasach PRL promowana była akcja „Poczytaj mi mamo”, obecnie podejmowane są akcje czytania metodą sylabową, co przyśpiesza naukę czytania u wszystkich dzieci. Znana jest również akcja „Cała Polska czyta dzieciom”, którą bardzo polecam. Szczerze, to nie wspominam czasów PRL dobrze, czy w ogóle pozytywnie. Ale wiadomo, że żyliśmy w takich czasach i ci, którzy je pamiętają to wiedzą, że żadna akcja nie miała większego sensu, oczywiście oprócz tych, które dały nam impuls do wolności. Myślę, że doskonale pan pamięta, jak wyglądała edukacja i nauka – wszystko na rozkaz. Dzieci były traktowane przedmiotowo, bez prawa głosu. Tego nie da się porównać – ponieważ wtedy nie było nic. No może oprócz „Poczytaj mi mamo”. Nie było żadnej terapii, pomocy od państwa, na szczęście było wielu ludzi, którzy sobie pomagali nawzajem i można było na nich liczyć.

Dzisiejsze pokolenie wydaje się być milczącym pokoleniem – ludzie mało ze sobą rozmawiają, a zamiast człowieka interlokutorem jest ekran telefonu. Jak taka „cyfryzacja”, jak taki „postęp” (w cudzysłowie) wpływa na rozwój dziecka?

Wydaje się zasadnym postawienie pytania, czy cyfryzacja powinna być dostępna cały czas i dla każdego. Coraz częściej zauważa się młodych ludzi niewchodzących w interakcje społeczne, samotnych w sieci, zamkniętych w czterech ścianach, pozbawionych motywacji do nauki i pracy. W dobie cyfryzacji dzieci są narażone na opóźnienie rozwoju mowy i języka.

Stymulacja obrazem i dźwiękami bez interakcji drugiej osoby zaburza ich układ nerwowy, który nie jest jeszcze gotowy na tak wiele bodźców. Często obserwujemy dzieci w poczekalniach lekarskich, autobusach, wózkach z aktywnym telefonem czy też tabletem w rękach.

Do gabinetu trafia coraz więcej dzieci niemówiących, niewspółpracujących, z objawami przypominającymi te ze spektrum autyzmu. Rodzice sami informują mnie, że dzieci nie rozstają się z telefonem nawet podczas snu, bo gdy wybudzą się w nocy, to bawią się telefonem i nie płaczą. Podczas obiadów notorycznie używany jest smartfon – żeby młoda mama mogła nakarmić dziecko, ponieważ ono nie chce jeść. Proszę sobie przeliczyć, ile posiłków je dziecko, ile razy podczas jedzenia patrzy w smartfon… ile to dni w miesiącu etc. I wynik mamy taki: uzależnienie. Czyli rodzice sami uzależniają własne dzieci od telefonów. I to jest notoryczne, jak choroba cywilizacyjna. W ten sposób rodzic czy też opiekun dostarcza mu nieprawidłową stymulację do rozwoju, a tym samym zaburzona zostaje komunikacja językowa, grafomotoryka, motywacja.

Wszystkie emocje wyrażane przez dziecko: płacz, krzyk, strach, śmiech to naturalne reakcje podczas jego rozwoju, które nie powinny być blokowane, tłumione. Pozytywna dyscyplina, rozmowa, przytulenie, dobry przykład to stymulatory które rozwijają młodego człowieka.

Jest pani specjalistką, można powiedzieć ekspertką w dziedzinie logopedii. Jakich rad udzieliłaby Pani młodym rodzicom pragnącym, by dziecko rozwijało się prawidłowo?

Mówiąc krótko – najważniejsza jest diagnoza i wczesna interwencja terapeutyczna. Chciałabym teraz zwrócić się do rodziców: rodzicu, jeśli zauważysz niepokojące sygnały opóźnionej mowy u swojego dziecka na każdym poziomie jego rozwoju, nie zwlekaj z diagnozą aż będzie starsze.

Rehabilitacja dzieci to program kompleksowych działań diagnostycznych, wychowawczych i terapeutycznych – o których muszą pamiętać rodzice – zmierzających do stworzenia dziecku optymalnych warunków rozwoju i osiągania efektów na miarę możliwości dziecka.

Indywidualne nauczanie oraz aktywność w środowisku rodzinnym, przedszkolnym pomaga w wykorzystywaniu intelektualnego potencjału dziecka, nabywaniu kompetencji komunikacyjnej, językowej i kulturowej oraz wchodzeniu w interakcje społeczne. To właśnie wspieranie, a nie wyręczanie dziecka – w sferze emocjonalnej, poznawczej, społecznej – przynosi niebywałe efekty w rozwoju osobowości, jak również uczeniu się samodzielności. Dostarczanie mu bogatej stymulacji, okazji do nabywania nowych doświadczeń, eksploracji świata oraz motywacji do pracy rozwija jego możliwości intelektualne, poznawcze. Kształtuje osobowość. Rodzice powinni wiedzieć, że jeśli coś zostanie zaniedbane na początku drogi, to później będzie trudniej wrócić do poprawnego stanu funkcjonowania dziecka, następnie już nastolatka i z czasem dorosłej osoby, w życiu społecznym i zawodowym.

Jarosław Mańka
Jarosław Mańka
Dziennikarz, reżyser, scenarzysta i producent, autor kilkunastu filmów dokumentalnych i reportaży (kilka z nich nagrodzonych). Absolwent historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pasjonat podróży i tajemnic historii. Propagator patriotyzmu gospodarczego. Współpracownik magazynu „Nasza Historia”.

INNE Z TEJ KATEGORII

RFN – ujawniono prawdę o złej metodzie walki z pandemią

Z odtajnionych akt Instytutu Kocha – niemieckiej agencji zdrowia publicznego – wynika, że jego eksperci ostrzegali rząd federalny Niemiec przed obowiązkowymi maskami oraz niszczącym lockdownem. Niemiecka opinia publiczna jest wstrząśnięta raportem RKI.
3 MIN CZYTANIA

Wiatraki dewastują zdrowie i różnorodność biologiczną?

Obracające się turbiny wiatrowe wytwarzają nie tylko energię elektryczną, ale także infradźwięki. Szkodzą one zdrowiu okolicznych mieszkańców i w poważny sposób zaburzają równowagę biologiczną – uważa niemiecka badaczka.
3 MIN CZYTANIA

Ukraina stanie się ziemią obiecaną dla producentów marihuany

Ukraińskie władze zliberalizowały zasady produkcji konopi technicznych oraz zalegalizowały możliwość korzystania z marihuany w celach medycznych.
< 1 MIN CZYTANIA

INNE TEGO AUTORA

1058. rocznica Chrztu Polski i… Narodowy Marsz Życia

14 kwietnia 966 r. książę Mieszko I przyjął chrzest, który stał się początkiem naszej państwowości. W dniu kolejnej rocznicy tego wydarzenia odbył się w Warszawie Narodowy Marsz Życia pod hasłem „Niech żyje Polska” .
4 MIN CZYTANIA

Po co nam samorządy [WYWIAD]

Samorządy mają już (po przełomie w 1989 r.) ponad 30 lat. Dobiega końca 8. – wydłużona o pół roku – kadencja. O pracy samorządowca opowiada nam Jerzy Zięty – krakowski radny, dziennikarz, organizator targów zdrowej żywności i koncertów muzycznych.
5 MIN CZYTANIA

Mistrz inżynierii mostowej i wielki polski filantrop

W tym roku mija 160 lat od otwarcia pierwszego warszawskiego stalowego mostu na Wiśle. Zaprojektował go Stanisław Kierbedź. Inny jego słynny most, zbudowany w Petersburgu, tak bardzo spodobał się carowi, że monarcha – jak głosi anegdota – spacerując po nim z Kierbedziem, z każdym mijanym przęsłem awansował konstruktora. Tym sposobem na końcu mostu Kierbedź był już generał-majorem.
10 MIN CZYTANIA