Agencja Rozwoju Przemysłu oraz Siemens Gamesa Renewable Energy (SGRE) zawarły porozumienie, którego celem jest wzmocnienie potencjału produkcyjnego OZE. Współpraca w sektorze morskiej energetyki wiatrowej ma służyć – jak komunikuje ARP – „wprowadzaniu innowacji w tej branży i wykorzystaniu morskich turbin wiatrowych nowej generacji”. Chodzi nie tylko o produkowanie „czystej energii”, ale takiej, która w ostatecznym rozrachunku przekłada się do na niższe koszty dla konsumentów.

Nowa moc w Pomorskim
Jednocześnie została zawarta umowa pomiędzy Baltic Operator Sp. z o.o. ( spółką należącą do Grupy Kapitałowej ARP) a Siemens Gamesa na dostawę 11 wież wiatrowych dla jednej z farm lądowych w Polsce. Baltic Operator ma dostarczyć wieże jeszcze w 2020 roku. Nowa farma wiatrowa będzie zlokalizowana na terenie województwa pomorskiego i składać się ma z maksymalnie z 11 turbin SG132 o mocy 3,45 MW każda.

Po zainstalowaniu turbin nowa farma wiatrowa ma ruszyć od początku kwietnia 2021 roku. – To już kolejny projekt realizowany wspólnie z Siemens Gamesa. W zeszłym roku Grupa Baltic podpisała kontrakt na 14 kompletnych wież lądowych. – mówi Mateusz Berger, wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu.

ARP sprawuje nadzór korporacyjny nad producentami wież wiatrowych oraz fundamentów i pozostałych elementów infrastruktury morskich i lądowych farm wiatrowych. Wśród nich znajdują się miedzy innymi Baltic Operator i Energomontaż Północ Gdynia. Siemens Gamesa Renewable Energy jest z kolei światowym liderem w sektorze energii wiatrowej z silną pozycją w obszarach energetyki morskiej i lądowej. – Jesteśmy przekonani, że nasze działania pozwolą na stworzenie mocnej bazy dostawców, która stanie się podstawą rozwoju lokalnego przemysłu wiatrowego – obiecuje Paweł Przybylski, dyrektor zarządzający SGRE w Polsce.

W wietrze siła?
Według raportu WindEurope Polska zajmuje 3. miejsce w finansowaniu farm wiatrowych na lądzie w 2019 r. – Rządy i inwestorzy nadal mają duży apetyt na lądowe farmy wiatrowe, ponieważ w większości Europy jest to najtańsza forma wytwarzania energii nowej generacji – uważa Giles Dickson, CEO WindEurope. W jego opinii ostanie aukcje energii, w tym także polskie, świadczą o silnym poparciu dla lądowej energetyki wiatrowej oraz o jej konkurencyjnych cenach. Dzięki realizowanym po aukcjach z 2018 i 2019 r. inwestycjom, Polska pozostanie na europejskim podium pod względem finansowania energetyki wiatrowej na lądzie przez kolejne 2 lub 3 lata. To dlatego, że ceny energii zakontraktowane na tych aukcjach są bardzo atrakcyjne. Mają one dowodzić, że nowoczesne elektrownie wiatrowe produkują obecnie najtańszą energię elektryczną Polsce. Po tegorocznej aukcji OZE mają zostać zainstalowane nowe wiatraki o mocy 2,5 GW.

Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (PSEW) wspólnie z Stowarzyszeniem Energii Odnawialnej oraz Polską Izbą Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej zaapelowały jeszcze w kwietniu br. do premiera o złagodzenie tzw. zasady 10H, która została wprowadzona ustawą o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych z 2016 r. (tzw. ustawą „odległościową”). Apelowały o to także i inne organizacje – Związek Gmin Wiejskich RP oraz Stowarzyszenie Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej.

Posłowie niechętni wiatrakom

Zasada 10H wynika właśnie wprost z tzw. ustawy „odległościowej”. Nie pozwala na lokalizowanie turbin wiatrowych w mniejszej odległości od zabudowań niż 10-krotność ich całkowitej wysokości. W międzyczasie nieznacznie złagodzono jej zapisy, pozwalając na dokończenie inwestycji rozpoczętych jeszcze przed uchwaleniem ustawy. Branża wiatrowa ciągle ma jednak nadzieję, że posłowie dadzą się w końcu przekonać do – w jej opinii – koniecznej zmiany.

Stowarzyszenia „wiatrowe” wyliczają, że uwolnienie potencjału energetyki wiatrowej na lądzie umożliwiłoby dojście do 22-24 GW mocy na lądzie w perspektywie do 2030 roku. Dałoby to przyrost mocy o 12-14 GW, co z kolei wygenerowałoby inwestycje rzędu ok. 70-80 mld zł umożliwiając stworzenie wokół sektora 42 tys. miejsc pracy, w tym ok. 11 tys. w firmach bezpośrednio współpracujących z branżą.

Prognozy dotyczące dynamicznego wzrostu energii produkowanej z wiatraków ustawianych na lądzie bywały już jednak „przestrzelone”. Sceptycy twierdzą też, że nie opłaca się inwestować w wiatraki stawiane na lądzie, które, pomimo coraz lepszych, wykorzystywanych technologii, są za bardzo uzależnione są od warunków pogodowych i skrępowane przepisami. Tańszą i nie mniej „czystą” energią jest w ich opinii energia jądrowa.