Fot. PZPPF

Znaczna część światowej produkcji leków została przeniesiona do Chin i Indii. Czy to optymalna sytuacja?

Europa już dawno wyprowadziła produkcję farmaceutyczną poza Stary Kontynent. Taniej było wytwarzać w Azji. Obecnie 80 proc. cząstek aktywnych wykorzystywanych w produkcji farmaceutycznej wytwarzanych jest poza UE, a jeszcze 30 lat temu było to zaledwie 20 proc. Dzięki temu przemysł farmaceutyczny prężnie rozwijają u siebie Chińczycy i Hindusi.

Dziś jednak pandemia pokazała, jak zgubna okazała się wiara w niezawodność globalnych łańcuchów dostaw leków. Zakłócenia chińskiej produkcji krajowej spowodowane pandemią skutkują globalnymi problemami z dostępnością leków. W Indiach, gdzie obecnie z powodu kwarantanny również ograniczono produkcję farmaceutyków, też zaczęło ich brakować. Dlatego Indie wprowadziły zakaz eksportu wielu aktywnych substancji farmaceutycznych i leków z nich wytwarzanych, min. antybiotyków czy paracetamolu. A to oznacza problemy dla reszty świata.

Dlatego świat zaczyna wyciągać wnioski z tej sytuacji i próbuje ją zmienić. Amerykanie, którym Chiny ostatnio głośno przypomniały, jak bardzo są uzależnieni od ich dostaw leków, postanowili odbudować przemysł farmaceutyczny w USA. Donald Trump zapowiedział wprowadzenie korzyści dla producentów wytwarzających leki lub sprzęt medyczny na terenie kraju. Również kraje europejskie, jak Francja czy Niemcy, zapowiadają rozwój przemysłu farmaceutycznego u siebie i relokalizację produkcji do Europy. W Hiszpanii czy Belgii od wielu lat realizowane są już programy wsparcia rozwoju krajowej produkcji leków, bo tylko dywersyfikacja dostaw może zagwarantować bezpieczeństwo.

Jakie działania wobec tego należy podjąć, aby zwiększyć krajową produkcję leków?

W Polsce mamy przemysł produkujący leki. Jednak mamy też jedne z najniższych cen leków w UE i m.in. dlatego uzależniamy się od dostaw z Azji. W Europie produkcja jest droższa i firmy z UE przegrywają konkurencję na naszym rynku. Dlatego od lat postulujemy wprowadzenie przepisów, które premiowałyby i chroniły wytwórców produkujących leki w Polsce i w UE. Taki protekcjonizm gospodarczy prowadzą też inne kraje. Rozwiązaniem, które można wdrożyć natychmiast, jest Refundacyjny Tryb Rozwojowy PLUS (RTR PLUS) zakładający utrzymanie dotychczasowych cen leków krajowych wytwórców. Zapewni to działającym w Polsce producentom niezbędną stabilizację, zwiększy możliwości inwestycyjne i rozwojowe. W efekcie umożliwi zbudowanie suwerenności lekowej Polski. Pamiętajmy też, że – poza bezpieczeństwem lekowym – rozwój przemysłu farmaceutycznego to korzyści gospodarcze dla naszego kraju.

W Polsce produkcja wyrobów farmaceutycznych odpowiada dziś za około 4,35 mld zł przychodów budżetowych w postaci podatków i składek na ubezpieczenia społeczne. O tę wartość pomniejszyłyby się zasoby finansowe państwa, gdyby produkty farmaceutyczne pochodziły wyłącznie z importu. Przemysł ten generuje też pośrednio 100 tysięcy miejsc pracy i wdraża najwięcej innowacji. Pod względem działalności innowacyjnej wytwórcy wyrobów farmaceutycznych wyprzedzili producentów komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych. Dlatego trzeba wdrożyć jak najszybciej RTR PLUS, żeby nie tylko nie stracić potencjału, który posiadamy, ale i go rozwijać.

Wśród obciążeń kosztowych, z jakimi wiąże się produkcja leków, wymienia się te związane z energochłonnością. Czy unijna polityka klimatyczna szkodzi branży?

W ostatnich latach nastąpił wyraźny wzrost kosztów wytwarzania leków, co powoduje spadek rentowności produkcji wyrobów farmaceutycznych w naszym kraju. Również unijna polityka klimatyczno-energetyczna stanowi pewne obciążenie, bo z powodu uzależnienia gospodarki od węgla Polska jest narażona na koszty wynikające z rosnących cen uprawnień do emisji CO2. W efekcie pieniądze, które mogłyby wspomóc transformację polskiej energetyki, zamiast na inwestycje, przeznaczane są na zakup uprawnień do emisji CO2.

Trzeba wyraźnie podkreślić, że nasze przywiązanie do węgla nie wynika ze szczególnego umiłowania tego zasobu naturalnego przez Polaków. Po prostu w przeciwieństwie do wielu krajów UE zmiany sektora energetycznego rozpoczęliśmy z innego miejsca. Dlatego potrzebne byłoby konkretne wsparcie Unii w tym zakresie.

Czy obecnie istnieje realne ryzyko, że w polskich aptekach zabraknie leków?

Krajowi producenci zobowiązali się, że w przypadku problemów z dostępnością leków polski rynek będzie dla nich priorytetowy. Nasze fabryki pracują siedem dni w tygodniu na trzy zmiany. Wiele firm przekazuje leki szpitalom w formie darowizny. Krajowe firmy starają się dywersyfikować dostawy substancji do produkcji leków. Jednak sytuacja jest dynamiczna i konieczne jest stałe monitorowanie i ścisła współpraca producentów z resortem zdrowia. Problem może pojawić się też, jeśli szpitale i pacjenci zaczną robić zapasy na cały rok. Może to spowodować chwilowe braki leków dla potrzebujących, podczas gdy będą one zalegać w szafkach innych pacjentów lub magazynach szpitalnych. Jesteśmy w stałym kontakcie z resortem zdrowia i na bieżąco rozwiązujemy pojawiające się problemy. Liczymy, że ten dialog zaowocuje też wprowadzeniem RTR PLUS, który będzie chronić nas przed brakami leków w przyszłości.