NULL

Krótko mówiąc – koniec pytań, czy ten lub inny wydatek może być wrzucony w koszty, koniec żmudnego ślęczenia nad dokumentami obarczonego ryzykiem popełnienia błędu i sporu z fiskusem. Tak przynajmniej twierdzą zwolennicy tego pomysłu. Wskazują oni także, że opodatkowanie przychodu uniemożliwi agresywną optymalizację podatkową stosowaną przez międzynarodowe koncerny. Zgodnie z tym podejściem przed podatkiem przychodowym w zasadzie nie da się uciec, a zatem zapłacą go także wielkie korporacje działające w Polsce.

Nie ulega oczywiście wątpliwości, że problem z opodatkowaniem takich podmiotów faktycznie istnieje. Są one bardzo sprawne w obszarze podatków i wykorzystując różne jurysdykcje podatkowe, z łatwością płacą dużo niższe daniny niż powinny. Sama idea, aby uiszczały podatki na równych zasadach z mniejszymi podmiotami jest jak najbardziej słuszna. Podatek przychodowy wydaje się tutaj idealnym rozwiązaniem. Problem polega jednak na tym, że w wypadku daniny o takiej konstrukcji wrzucamy bardzo wiele, często zupełnie różnych firm, do jednego worka. Fiskusa nie interesuje zatem zdolność tego czy innego przedsiębiorstwa do uregulowania zobowiązania. Patrzy wyłącznie na przychód i to od jego wysokości uzależniona jest wysokość podatku. Rentowność obrotu nie ma żadnego znaczenia.

Jeśli zatem firma poniosła stratę, to i tak będzie musiała zapłacić podatek, bez względu na to, czy ma na to środki. Warto mieć na uwadze, że w wielu branżach osiągniecie zysku wymaga znacznych nakładów inwestycyjnych. Mówimy tutaj głównie o sektorach produkcyjnych, takich jak przemysł. Podobnie jest również w budownictwie, tak ważnym dla naszego kraju w związku z rozbudową infrastruktury komunikacyjnej. Jeśli popatrzymy na rentowność poszczególnych sektorów polskiej gospodarki, to zobaczymy, że niektóre z nich mają dużo lepsze wyniki od innych. W wypadku wspomnianego wcześniej budownictwa nie brak nawet okresów z ujemnym wynikiem – tak było w feralnym 2012 roku. Trudno zbyć to wzruszeniem ramion i stwierdzeniem, że jak ktoś nie potrafi zarabiać, to powinien zwinąć działalność. Pamiętajmy, że każdy biznes ma swoją specyfikę i w wypadku niektórych branż chude lata przeplatają się z tłustymi. Czy państwo ma wyciągać rękę po pieniądze także wówczas, kiedy w biznesie jest gorzej? Często nie wynika to z braku umiejętności menadżerskich tylko z koniunktury, która w jednych uderza silniej niż w innych.

Daniny nie mogą rujnować przedsiębiorców, a i ich nakładanie powinno mieć na uwadze zdolność do zapłaty podatku. Podatek przychodowy tę zdolność pomija, można oczywiście tworzyć katalog ulg i zwolnień, ale wtedy stopniowo dojedziemy do takiej samej sytuacji, z jaką chcemy walczyć. Nie mówiąc już o innych wadach tej daniny, jak demotywowanie przedsiębiorców do inwestowania. Pozornie zatem podatek przychodowy ma wiele zalet, faktycznie jednak jest to rozwiązanie, do którego trzeba podchodzić bardzo ostrożnie. Może lepiej dać przedsiębiorcom alternatywę? Niech wybierają: opodatkowanie dochodu lub przychodu. To pozwoliłoby im na podjęcie decyzji w oparciu o indywidualną ocenę perspektyw własnego biznesu. W przeciwnym razie można wylać dziecko z kąpielą.