Fot. Pixabay

W obliczu pandemii koronawirusa istnieją poważne powody do niepokoju o niezależność Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Żeby było jasne: nie ma obaw o pracowników służby zdrowia, naukowców i ekspertów, którzy wykonują heroiczną pracę, często narażając się na duże ryzyko. Ci cisi bohaterowie uosabiają określone przez WHO wartości „stawiania interesów zdrowia ludzi na pierwszym miejscu”. Natomiast poważne obawy budzi obecne przywództwo WHO, które regularnie demonstrowało swoją służebność wobec Komunistycznej Partii Chin.

Dla przykładu można podać ostatnią rozmowę wideo, w której starszy doradca WHO nagle kończy wywiad na pytaniu o Tajwan. Unikanie pytań o Tajwan, by zadowolić Pekin, wskazuje na systemowy problem w kierownictwie WHO: podporządkowanie się Pekinowi kosztem deklarowanego zaangażowania na rzecz zdrowia publicznego.

Istnieje wiele przykładów, które mogą być tylko wierzchołkiem góry lodowej. W grudniu WHO odmówiła podjęcia działań i upublicznienia ostrzeżeń płynących z Tajwanu, że nowa infekcja dróg oddechowych pojawiająca się w Chinach może przejść z człowieka na człowieka. W połowie stycznia, pomimo zgromadzenia dowodów na to, że pacjenci zarażają się tym, co obecnie znamy jako COVID-19 od innych osób, organizacja powtórzyła kłamstwo KPCh, że nie ma dowodów na przenoszenie się wirusa z człowieka na człowieka. W styczniu WHO, na polecenie Pekinu, zablokowała Tajwanowi uczestnictwo w ważnych spotkaniach w celu koordynacji reakcji na koronawirusa, a nawet podobno podała błędne informacje na temat rozprzestrzeniania się wirusa na Tajwanie. Działania te są niedopuszczalne i nie powinny być lekceważone.

Światowa Organizacja Zdrowia nie może być wykorzystywana jako narzędzie w rękach Komunistycznej Partii Chin. Stany Zjednoczone dające największy wkład finansowy w funkcjonowanie tej organizacji muszą podjąć zdecydowane kroki, żeby to się zmieniło. Po opanowaniu pandemii, kierownictwo WHO powinno zostać pociągnięte do odpowiedzialności. Obejmuje to dyrektora generalnego Tedrosa Adhanoma Ghebreyesusa, który pozwolił Pekinowi wykorzystać WHO do wprowadzenia w błąd globalnej społeczności. Dziś kierownictwo WHO nadal pochwala działania KPCh. Utrzymanie obecnego poziomu wkładów USA powinno zależeć od tego, czy WHO może odzyskać swoją niezależność. Ważne jest, aby wyjaśnić, w jaki sposób Chiny naraziły na szwank integralność WHO.

Każda polityczna siła w USA, zarówno republikańska, jak i demokratyczna, uznaje kluczową rolę , jaką WHO odgrywa w utrzymaniu globalnego zdrowia. Jednakże jeśli organizacja nie wykaże swojej niezależności, Stany Zjednoczone muszą zacząć szukać alternatywnych rozwiązań dotyczących globalnego ostrzegania przed pandemią.

DL/National Review