Agresywny i niemal wyłącznie negatywny przekaz medialny w głównych portalach informacyjnych i TV o koronawirusie, jego kolejnych mutacjach, chorobie i opisywanie przypadków śmierci naruszają odporność psychiczną pracowników. Niepokój, stany depresyjne i załamania nerwowe dotykają nawet tych, którzy dobrze funkcjonowali w czasach przedpandemicznych. W interesie zarządzających firmami jest zwrócenie uwagi także i na tę – realną i podstępną – pandemię oraz dołożenie starań, by pracownicy rozumieli zagrożenia natury psychologicznej i potrafili sobie z nimi radzić.

andrea/Pexels

Tu nie chodzi tylko o tzw. wypalenie zawodowe. Z tym można sobie radzić robiąc dłuższą przerwę w pracy, zmieniając jej profil, czy korzystając z pomocy psychoterapeuty. Chodzi o bardzo złe zjawisko – o stany lękowe wywołane ciągłym straszeniem i permanentnym bombardowaniem ludzi samymi złymi informacjami, na czele z regularnym podawaniem   niesłużących niczemu (chyba tylko poza zasiewaniem paniki) statystyk infekcji i śmierci w wyniku COVID-19.

„Pandemiczne depresje”, lęki i bezsenność

Podczas gdy jeszcze w 2018 roku na depresję chorował co dziesiąty Polak, obecnie – według Raportu Rzecznika Praw Obywatelskich „Ochrona zdrowia psychicznego w Polsce” – zaburzenia psychiczne (często są tzw. epizody depresyjne) sygnalizuje już co trzeci. Problem jest poważny i narastający – alarmuje Instytut Psychiatrii i Neurologii.

Specjalny zespół pod kierownictwem dr hab. Małgorzaty Gambin z Wydziału Psychologii UW jeszcze pod koniec 2020 roku opublikował raport z czterech fal badania dotyczącego nasilenia i uwarunkowań objawów depresji i lęku wśród dorosłych Polaków w trakcie koronakryzysu.
„Wiele osób doświadczało (i nadal doświadcza) różnego nasilenia poczucia zagrożenia dla zdrowia i życia własnego i najbliższych. Te czynniki przyczyniać się mogą do nasilenia dystresu psychologicznego, w tym objawów depresji i lęku w całej populacji, co potwierdza wiele wyników badań przeprowadzonych w różnych krajach” – czytamy w raporcie.

Ludzie są zdezorientowani. Nasilają się stany lękowe i depresyjne. Reakcje na długo utrzymujący się lęk nabierają w niektórych przypadkach charakteru zaburzeń stresu pourazowego. Zalew przerażających, często nieprawdziwych i wzajemnie się wykluczających oraz absurdalnych informacji o zagrożeniu COVID-19, brak przekazu na temat możliwości otrzymania pomocy, niepewność egzystencji, poczucie osamotnienia i zagrożenia ekonomicznego wywołują u pracowników lęki, stany znacznie obniżonego nastroju oraz zaburzenia snu. Ponieważ człowiek stanowi jedność psychofizyczną, sfera psychiczna ma ogromny wpływ na sprawność fizyczną pracownika. Nie wolno tego lekceważyć!

Szkolenia o odporności psychicznej

Artykuł 207 par. 1 ustawy Kodeksu pracy mówi, że pracodawca ponosi odpowiedzialność za stan bezpieczeństwa i higieny pracy w zakładzie, a paragraf 2 tejże ustawy, że ma „obowiązek chronić zdrowie i życie pracowników przez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy, przy odpowiednim wykorzystaniu osiągnięć nauki i techniki”. W obecnej dobie do tego przepisu należałoby prawdopodobnie zastosować tzw. rozszerzającą wykładnię prawną (interpretatio extensiva). „Bezpieczeństwo i higiena pracy” odnoszą się również do jej wymiaru psychologicznego. Świadomi tego pracodawcy, a także właściciele małych i średnich firm, powinni włączać się w budowanie odporności psychicznej pracowników. Służyć temu mogą odpowiednio sprofilowane szkolenia pomagające radzić sobie z emocjonalnymi problemami. Jeśli jest taka możliwość, warto rozważyć wprowadzenie w firmie dodatkowych płatnych dni wolnych, co pomoże przeciwdziałać depresjom i wypaleniu zawodowemu pracowników. Oczywiście, zwłaszcza dla mniejszych firm, będzie to znaczący wysiłek finansowy. Per saldo jednak się opłaci, bo znalezienie i wyszkolenie nowego pracownika jest droższe niż pomoc udzielona doświadczonemu już członkowi załogi.