Międzynarodowa Agencja Energetyczna poinformowała, że mimo globalnych starań transformacji w kierunku zielonej energii, w 2021 r. wydobycie węgla osiągnęło rekordowy poziom.

Węgiel
Pexels.com

Powrót do węgla to efekt szybszego odbicia gospodarczego po spowolnieniu spowodowanym pandemią koronawirusa, ale też skutek dużego zapotrzebowania na ten surowiec przez duże państwa azjatyckie, które ciągle polegają na paliwach kopalnych. Swoje zrobiły również niedobory gazu, które zmusiły kraje Europy do ponownego wykorzystania „czarnego złota”. Szacunki mówią, że w 2021 r. z węgla wyprodukowanych zostanie nawet 10 350 terawatogodzin energii.

— Węgiel jest głównym źródłem emisji dwutlenku węgla na świecie, a tegoroczna, historycznie wysoka produkcja energii z węgla jest niepokojącym sygnałem, że świat zbacza ze ścieżki zeroemisyjności – powiedział Fatih Birol, dyrektor wykonawczy MAE.

Aktualnie największymi producentami węgla na świecie są Chiny i Indie, które odpowiadają za dwie trzecie globalnego wydobycia. Należy jednak zaznaczyć, że ze względu na duże zapotrzebowanie prądu do węgla i energii atomowej wróciły też częściowo Niemcy, u których te dwa źródła w 2021 r. stanowiły 40 proc. produkcji energii, podczas gdy w 2020 r. było to 35 proc. U Niemców udział źródeł odnawialnych w produkcji prądu spadł z 44 proc. w 2020 r. do 41 proc. w obecnym roku. Ostatecznie Niemcy chcą całkowicie zrezygnować z energii atomowej do końca 2022 r. a węglowej do końca 2030 r. Czas pokaże jaka będzie rzeczywistość.