Fot. Screen YouTube

Zasada w takich sklepach jest prosta: zrób to sam, co wcześniej robiła za ciebie kasjerka, czy kasjer. Zeskanuj towary z koszyka, nie myląc się przy tym i nie oszukując na metkach, zapłać najlepiej kartą lub smartfonem i sam sobie zapakuj produkty. Z raportu ,,Polaków portfel własny – kochamy okazje” Santander Consumer Banku, banku specjalizującego się w drobniejszych kredytach i pożyczkach, wynika, że klienci są coraz bardziej zainteresowani niestandardowymi możliwościami robienia zakupów i wręcz z radością witają sklepy samoobsługowe w nowym, modnym wydaniu. To jest na ogół prawda. Polacy łykają bowiem wszystkie nowinki technologiczne bez zastrzeżeń, bo tak jest „cool”, bo tak niby zawsze wygodniej i w ogóle fajowo.

Szczególnie młodych cieszy wprowadzanie przez supermarkety nowego modelu sprzedaży, dzięki czemu mogą sobie kupić produkty bez udziału w tym męczącym procesie pracowników. Taką odpowiedź na ankietę Santander Consumer Banku udzieliło aż 66,5 proc. ankietowanych w wieku od 18 do 29 lat. Najmłodsi klienci dostrzegają w sklepach autonomicznych szansę na rozwiązanie problemu kolejek, bo poczekania nawet w krótkim ogonku do kasy znieść nie potrafią.

Automat zamiast człowieka

Coraz więcej hipermarketów likwiduje obsługę kasową, zwalniając pracowników i obciążając ich dotychczasową pracą klientów. Na polski rynek zaczynają też wchodzić także sklepy całkowicie samoobsługowe, więc rewolucja jest pełna. Nie łudźmy się jednak, że robiona jest z myślą o wygodzie klientów. Zautomatyzowana samoobsługa ma przynieść oszczędności kosztowe, przede wszystkim na pracownikach, pozwalając właścicielom marketów utrzymać wysokie zyski.

Nie zawsze tak fajnie

Łykamy wszelkie nowinki technologiczne jak lemingi, czasem jednak wynika z tego płacz i zgrzytanie zębów. W Nowym Jorku, stawianym często przez rodaków jako wzór supernowoczesnego miasta, 23 stycznia 2010 roku. rada miasta zakazała funkcjonowania sklepów bezobsługowych. Dlaczego? Powód jest prosty: radni stwierdzili, że firmy, które akceptują tylko płatności elektroniczne, dyskryminują konsumentów pozbawionych rachunków bankowych i kart kredytowych, przede wszystkim osoby starsze, nie mające rachunków z przywiązanym do nich plastikiem i nie korzystające z tego rodzaju uciążliwych dla nich form płacenia. Oczywiście Amerykanie mogą sobie poradzić z tym w ten sposób, że do kasy wstawią kolejne urządzenia, czyli wpłatomaty na gotówkę uznając, że to załatwia sprawę. Zobaczymy, jak będzie.

Również z badania Santander Consumer Banku wynika, że nowym rozwiązaniem wprowadzanym do Polski nie są zachwycone osoby w starszym wieku oraz mieszkańcy mniejszych miejscowości i wsi. Nie należy ich lekceważyć.

Jest jednak jeszcze jeden, pozytywny aspekt nowego trendu. Skorzystają na nim małe sklepy rodzinne. Ci klienci, którzy wolą jednak utrzymać kontakt ze sprzedawcą, który nie tylko zamieni z nimi kilka słów, ale doradzi w zakupie i poczeka z podsumowaniem płatności, bo „czegoś się zapomniało”, chętniej niż dotąd będą robić zakupy w mniejszych, rodzinnych sklepach. I oby tak się stało.

Przyjemnych zakupów.