Fot. Twitter

Aby pozyskać finansowanie na program, PFR wyemituje obligacje z gwarancją skarbu państwa. Maja być one skupowane na rynku wtórnym przez bank centralny, tak aby zapewnić na nie popyt i niską rentowność. Dzięki temu PFR zyska kapitał na subwencje dla firm. Przedsiębiorstwa, w zależności od wielkości, będą mogły pozyskać od 300 tys. do nawet 4 mln zł. Specjalna pula, wynosząca 25 mld zł, ma być przeznaczona dla dużych podmiotów, pod warunkiem jednak, że płacą podatki w Polsce, a nie w rajach podatkowych.

– Żelazną zasadą naszego programu jest to, że nawet 75 proc. tej subwencji będzie mogło być środkami bezzwrotnymi, będzie mogło być umorzone. Będą one udzielane na 3 lata i pierwsza spłata rozpoczyna się dopiero w drugim roku, a więc jest ten oddech na to, żeby firmy mogły odbudowywać tą swoją nadszarpniętą, nadwątloną pozycję rynkową – zaznaczył Mateusz Morawiecki.

Oferta zaadresowana jest do tych przedsiębiorstw, które zdecydują się na utrzymanie działalności oraz nie zwolnią pracowników. Subwencje mają być wypłacane w ciągu dwóch do trzech tygodni na podstawie prostych oświadczeń dostępnych on-line.

Łączna wartość pomocy państwa dla przedsiębiorców ma zatem wzrosnąć do ponad 300 mld zł, środki te mają uratować nawet 5 milionów miejsc pracy.

Tak zdecydowany ruch rządu i NBP to bardzo dobry kierunek. Bank centralny pokazał, jaką siłą dysponuję. Docenić trzeba współpracę instytucji państwowych, które wspólnie działają na rzecz polskiej gospodarki. Widać tutaj rękę premiera Morawieckiego, który koordynuje te działania. Patrząc na sprawę z ekonomicznego punktu widzenia, pakiet ocenić trzeba pozytywnie. Firmy potrzebują obecnie trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy oraz pieniędzy! I temu służy program subwencji. Jego plusem jest to, że zapewnia znaczny dopływ środków, spłata jest odroczona w czasie i może podlegać umorzeniu nawet do wysokości 75 procent. Na plus czytać również należy to, że pomoc adresowana jest do firm, które płacą w Polsce podatki.