W ostatnich dniach minister aktywów państwowych Jacek Sasin zrzucił winę za wzrost cen energii w Polsce na Unię Europejską.

Fot. PAP/Marcin Obara

W środę minister Sasin był „Gościem Wydarzeń” Polsatu i powiedział wówczas, że UE „to nie tylko to, co nam się kojarzy dobrze – fundusze – ale też to, co ma dla nas skutki negatywne, jak uczestnictwo w europejskiej polityce klimatycznej powodujące, że cena energii elektrycznej w Polsce rośnie”.

Na te słowa zareagowało biuro Komisji Europejskiej w Polsce, które na Twitterze napisało, że wzrost cen energii w naszym kraju to wina zwiększonego światowego popytu, a nie polityki klimatycznej Unii Europejskiej. To z kolei skłoniło ministra Sasina do odpowiedzi, w której napisał, że wzrost kosztów energii w Polsce to przede wszystkim skutek podwyżek cen certyfikatów.

„Ubolewam, że @EUinPL nie wie, że 70 proc. energii w Polsce wytwarza się z węgla” – napisał Sasin na swoim Twitterze. „A ceny certyfikatów wzrosły rok do roku o ponad 170 proc.! (z 29 euro do 80 euro dziś). I obecnie stanowią ok. 1/2 kosztów energii w Polsce. I to jest główna przyczyna wzrostu cen energii w Polsce, a nie wzrost cen surowca” – podsumował.

Poprzedni artykułNawet bez PIT państwo potrafi wydrenować nasze portfele
Następny artykułSposób na szantaż ekonomiczny