W Mikołajki Komisja Europejska poinformowała opinię publiczną, że Polska nie płaci jej kary finansowej za niezamknięcie kopalni węgla brunatnego w Turowie.

Fot. Kopalnia Turów - PGE GiEK

Na podstawie wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który najpierw zażądał zamknięcia kopalni, a potem postanowił, że do momentu wykonania tego orzeczenia Polska ma płacić 500 tys. euro dziennie, Komisja Europejska wysłała Polsce wezwanie do zapłaty 10 listopada. W Mikołajki kwota kary narosła do 38,5 mln euro – podaje rmf24.pl.

Karę trzeba będzie płacić aż do wydania ostatecznego wyroku TSUE ws. Turowa, a rozstrzygnięcia można się spodziewać dopiero na wiosnę. Chyba że wcześniej Czechy wycofają z TSUE skargę, na co na razie się nie zanosi. W połowie listopada strona czeska odrzuciła porozumienie przesłane przez polskie władze. Zakładało ono przelanie 15 mln euro na konto czeskiego rządu i 35 mln euro na konto przygranicznego samorządu w zamian za wycofanie przez Czechy wniosku do TSUE.

Polski rząd wykluczył możliwość zamknięcia kopalni, co wiązałoby się z likwidacją działającej przy niej elektrowni. To z kolei zagroziłoby bezpieczeństwu energetycznemu kraju, ale także spowodowałoby konieczność poniesienia olbrzymich kosztów oraz mogłoby doprowadzić do katastrof naturalnych.

Jeden z urzędników KE stwierdził, że sytuacja, by jakiś kraj członkowski nie płacił kary TSUE, zdarza się po raz pierwszy. W międzyczasie Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro stwierdził, że TSUE przekroczył swoje kompetencje, nakładając karę. Jego zdaniem unijny Trybunał bezprawnie przyznał sobie prawo do karania państw członkowskich poprzez nieuprawnione rozszerzenie kompetencji ustanowionych przez unijne traktaty. Dlatego złożył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego dotyczący zbadania zgodności z konstytucją art. 279 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

Poprzedni artykułCzy niezaszczepiony to jeszcze jest człowiek?
Następny artykułCzy w państwie Łukaszenki funkcjonują przedsiębiorcy i można prowadzić biznes?