Praca siedząca to plaga naszych czasów. Według statystyk siedzimy coraz więcej. Wszędzie poruszamy się samochodami, w domu siedzimy, w pracy siedzimy. Pochłonięci dziennymi obowiązkami i konsumpcjonizmem zapominamy o podstawowej funkcji, do jakiej zostaliśmy stworzeni, a która gwarantuje nam zdrowie: do ruchu. I choć może jeszcze duża część osób nie odczuwa negatywnych skutków wynikających z ciągłego przesiadywania, tak jedno jest pewne, finalnie zdrowie wystawi nam za to rachunek. Co z naszym ciałem robi praca siedząca od A do Z.

Fot. Pixabay

W momencie kiedy spędzamy długie godziny w podróży, na spotkaniach, konferencjach, nasz układ sercowo-naczyniowo nie pracuje w 100 proc. wydolnie. Nasze ciało jest jak jedna wielka pompa tłocząca na okrągło krew. Krew transportuje tlen potrzebny do produkcji energii i życia tkanek, ale również wszystkie składniki z pożywienia, które za zadanie mają odżywić nasze ciało, zregenerować i sprawić, że będzie nam służyć przez długie lata.

W tym momencie należy spojrzeć na swoje ciało jak na swój samochód. Najbardziej niszczeje nieużywany, kiedy stoi tygodniami, latami zakurzony w garażu.

To samo dzieje się z ludzkim ciałem. Jeśli przez długi czas pozostaje bez ruchu, krew nie krąży prawidłowo, serce nie ma potrzeby tłoczenia krwi, więc słabnie. W ten sposób rośnie ryzyko nadciśnienia, choroby wieńcowej, a w najgorszym przypadku zawału. Często bywa tak, że nie odczuwamy od razu pierwszych symptomów z tym związanych. Najczęściej przychodzi jeden kulminacyjny moment, po którym dopiero udajemy się do lekarza. A przecież dużo lepiej jest jednak zapobiegać, niż leczyć.

Tak jak problemy ze strony układu sercowo-naczyniowego mogą się rozwijać latami, tak problemy natury posturalnej mogą dać o sobie znać już po zaledwie kilku tygodniach zmiany trybu życia na bardziej osiadły. Co się dzieje z Twoją postawą, kiedy zbyt długo siedzisz?

Najczęstszym problemem, z jakim się spotykamy, są tzw. okrągłe plecy. Z czego to wynika? Mało kto zwraca uwagę, aby siedzieć przez cały czas w pełni wyprostowanym. Bo tak jest trudniej, bo trzeba nad tym panować, ale również konstrukcja większości foteli czy krzeseł nie pomaga. Pracując przy laptopie czy z telefonem, nasze ramiona i głowa mocno wysuwają się do przodu. Im dłużej taką pozycję przyjmujemy, tym bardziej naturalna się dla nas staje. Mięśnie finalnie przyzwyczają się do nowej pozycji i tak już zostają. W ten sposób część z nich zostaje nadmiernie rozciągnięta, przez co osłabiona, a część przykurczona.

W perspektywie czasu może to skutkować dolegliwościami bólowymi ze strony odcinka szyjnego kręgosłupa, migrenami, czy promieniującym bólem w ramieniu. Fachowo określa się to syndromem skrzyżowania górnego. Jednak ta przypadłość najczęściej nie idzie sama, a towarzyszy jej z kolei syndrom skrzyżowania dolnego. W tym przypadku problem zaczyna się w miednicy.

Zbyt długie siedzenie powoduje, że mięśnie w przedniej części uda zaczynają się skracać, natomiast mięśnie tylnej grupy ud, w tym pośladki, nadmiernie się rozciągają i słabną. Jednym ze skróconych w tym przypadku mięśni jest mięsień biodrowo-lędźwiowy, który może dawać oznaki w postaci silnego bólu kręgosłupa. Dodatkowo pośladki, które są filarem zdrowia dla naszych pleców, osłabione nie będą w pełni sprawować swojej funkcji.

W wyniku pracy siedzącej możemy również doświadczyć nieprzyjemności natury gastrycznej i nie musi to być związane bezpośrednio z tym, co jemy, a bardziej z tym, jak siedzimy. W większości przypadków długiej pozycji siedzącej przestajemy się kontrolować i samoistnie nasza klatka piersiowa zaczyna się obniżać. Będzie to powodować ucisk na organy wewnętrzne, a w rezultacie problemy z jelitami, wątrobą czy żołądkiem. Obniżona pozycja klatki piersiowej również będzie zaburzać prawidłowy wzorzec oddychania torem przeponowym. Uciśnięta w ten sposób przepona nie jest w pełni wydolna. Zaczynamy oddychać w większej mierze torem płucnym, co jak się okazuje, nie jest do końca ergonomiczne. Gdy przepona nie pracuje prawidłowo, inne mięśnie – w tym do tej pory ją wspomagające mięśnie międzyżebrowe – muszą przejąć jej funkcję. W wyniku czego mogę pojawiać się chroniczne bóle w okolicach łopatek czy też żeber.

Co zatem zrobić? Zacząć ćwiczyć? Ruch to zdrowie, jednak należy pamiętać, że w momencie, kiedy mamy już jakieś dysfunkcje, a większość z nas ma, nieodpowiednio ukierunkowana aktywność fizyczna będzie te dysfunkcje jeszcze bardziej pogłębiać. W takim przypadku należy się skonsultować z wykwalifikowanym trenerem personalnym lub fizjoterapeutą, który po wnikliwym wywiadzie i analizie sylwetki, obierze najwłaściwszą dla naszego zdrowia drogę. Wystarczy być aktywnym 2-3 razy w tygodniu, aby już poprawić stan zdrowia. W najgorszym wypadku dbać o wyrobienie 10 000 kroków. Jedna godzina ćwiczeń to zaledwie 4 proc. z naszego dnia, która przełoży się na lepsze zdrowie i osiągnięcia w pracy zawodowej.