Zdaniem Konfederacji Lewiatan nie ma racjonalnego powodu, aby kontynuować prace nad ustawą o przygotowaniu i realizacji inwestycji w zakresie Krajowego Centrum Przetwarzania Danych i może to doprowadzić do znacznie wyższych kosztów.

społeczeństwo 5.0 - grafika wpisu
Fot. Pixabay

Celem stworzenia KCPD ma być zwiększenie dostępności e-usług publicznych, bezpieczeństwa informatycznego w administracji oraz ich standaryzacja. Centrum ma też zapewnić bezpieczną lokalizację dla rejestrów państwowych i chmury rządowej, co ma zwiększyć odporność państwa na cyberzagrożenia – informuje Konfederacja Lewiatan.

– Rekomendujemy zakończenie prac nad ustawą i przejście do normalnego trybu tworzenia Krajowego Centrum Przetwarzania Danych. Nie ma przekonywujących dowodów na pilność inwestycji wynikającą ze względów cyberbezpieczeństwa lub gwałtownie rosnących potrzeb e-administracji. Uchwalenie ustawy może doprowadzić do znacznie wyższych kosztów niż w przypadku zachowania standardowych procedur postępowania o zamówienie publiczne – uważa Eliza Turkiewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Niestety projekt ustawy jest powieleniem monolitycznej polityki budowania e-administracji, której największymi propagatorami w Unii Europejskiej są dominujące kraje – Francja i Niemcy. Inne państwa członkowskie wprowadzają dużo większe zróżnicowanie, m.in. tworząc e-ambasady lub wykorzystując chmurę publiczną.

Zgodnie z unijnymi ustaleniami na transformację cyfrową ma zostać przeznaczone minimum 20 proc. Funduszu Odbudowy. Tymczasem zdaniem Konfederacji Lewiatan wydatki na stworzenie i późniejsze wyposażenie KCPD stanowią zbyt wielką część budżetu Krajowego Planu Odbudowy przeznaczonego na tworzenie e-usług i podniesienie cyberbezpieczeństwa i odporności. Eksperci organizacji oceniają je na 40 proc. całego budżetu na wskazane cele.

Co więcej, koncentracja danych w fizycznych centrach z zasady zwiększa ryzyko ich utraty. W przypadku wystąpienia klęski żywiołowej lub wskutek działań wojskowych serwerownie są wyjątkowo narażone, podobnie jak reszta infrastruktury.

Poprzedni artykułNikt już nie lubi demokracji… ani Rogera Watersa
Następny artykułCzy wolnościowiec może popierać UE?